Pamiętam, jak jeszcze kilka lat temu moja wymarzona strefa relaksu w domu ograniczała się do składanego leżaka postawionego między regałem a biurkiem. Dopiero gdy przeprowadziłam się do mniejszego mieszkania, zrozumiałam, że prawdziwy odpoczynek wymaga czegoś więcej niż tylko wolnego kąta. Zaczęłam od wymiany starej wersalki na coś, co realnie zmieniło moje wieczory. Wybór padł na łóżko z pojemnikiem na pościel, które nie tylko świetnie wygląda, ale też rozwiązuje problem wiecznego bałaganu. Zamiast narzut i koców piętrzących się na krześle, wszystko znika w jednym ruchu. To właśnie od tego momentu moja strefa relaksu w domu przestała być tylko hasłem z katalogu wnętrzarskiego.
Największym wyzwaniem w małych metrażach jest znalezienie mebla, który służy zarówno do spania, jak i do siedzenia. Postawiłam na kanapę z funkcją spania z tapicerką welurową w odcieniu butelkowej zieleni.

